niedziela, 3 stycznia 2010

święta, święta....

takiego mamy czuba, o!


Och minęły nam i Święta i Sylwester! Szybko - jak z bicza strzelił. Witam w Tymkowie w 2010!
Wiele się działo i z całą pewnością nie uda mi się wszystkiego dziś streścić, opisać i ogłosić.
Ale zacznijmy mniej więcej chronologicznie

Wigilia się odbyła. Ku radości wszystkim-którym-zależało. Był opłatek i prezenty i choinka i nawet barszcz był! Choinka w naszym mieszkanku pojawiła się dopiero w samiuśką wigilię, a ubierana była etapami a rozbierana z ciasteczek jest do tej pory i odzierana ze słomkowych naszych ozdóbek także. Tymek + koty w ilości 2 to nieźle destrukcyjne trio.

Ale wróćmy do obchodów - Chłopcy na wigilijnej kolacji (a raczej podwieczorku) prezentowali się tak:

Ich uprasowane koszule obkupiłam potężną blizną oparzeniową od żelazka - wciąż boli - straty nie zostały w żaden sposób mi zrekompensowane! Ani te na ciele, ani tym bardziej duszy (duszy tego ciela)

Tymuś został uraczony....a raczej może czekoladowy Mikołaj został uraczony przyjemnością zostania pożartym przez czekoladożercę. Z tego szczęścia Mikołaj aż stracił głowę


Bożonarodzeniowy dzień minął nam spokojnie, acz plan był dość napięty. Najpierw nasze rodzinne świąteczne śniadanko, z sałatką jarzynową w roli głównej, przedwcześnie rozpoczęte przez Mego Pomocnika Kuchennego. Falstart!


Przed południem odwiedziły nas nasze Drogie Helenka z Mamą! Świąteczne wizyty Przyjaciół są zawsze zaczarowane! Niby spotkanie jakich wiele, ale jednak wszyscy czują powagę okazji i grzecznie się zachowują i bawią. PRAWDA? :)

Dzieciaki wypróbowują Tymkowe sztalugi - prezent od świętego


Chichranie przy poczęstunku

siedzą, piją, się chichrają



Tańce, hulanki, swawole
dobrze że lulek nie palą (jeszcze?)


Dobra zabawa, podobnie jak wojna, nie może obejść się bez ofiar. Tymek zaliczył spotkanie z fotelem i nabił sobie imponującego guza. Tylko łaciate....


Popołudnie spędziliśmy ponownie u Dziadków Ru na obiedzie. Leniuchowaliśmy i leniliśmy się, ponieważ już w drugi dzień świąt czekały na nas wspaniałe atrakcje! Ale o tym może jutro...

A na koniec mała seria ;)
Dla uspokojenia dodam że Tatkowy efekt koszulowy wywoływany był i będzie w kolejnych latach celowo ;)


1 komentarz:

Kto nas czyta