wtorek, 6 stycznia 2009

przedwczesne pożegnanie choinki

Nasza pierwsza choinka - kupiona w pędzie i ostatniej chwili w wigilię, tania, śliczna i pachnąca...
Ma jednak jedną, ale dość kluczową wadę - gubi igiełki na potęgę, a niektóre jej gałązki zamieniły się już w łyse patyczki

Dziś nadszedł kres jej żywota jako drzewka świątecznego. Po spacerkowym powrocie ze żłobka, babcinym rosołku na rozgrzanie (dziś było - 20 st C!), zabraliśmy się z Tymciem za robotę.

Tu, ostatnie pożegnanie z choinką i jej anielskimi mieszkańcami:


Tymek najchętniej zdejmował, a następnie konsumował, TE ozdóbki :)


Nawet mi się dostało pierniczkiem


Ciekawe że dzisiejszego dnia doczekały tylko te pierniczki, które wisiały .... wysoko :P
po wiszących niżej już wcześniej znajdowałam walające się tu i ówdzie wstążki :)



Muszę uczciwie przyznać że w porządki pochoinkowe zaangażowanych było nieco więcej łapek...



A propos tych łańcuchów - Tymkowi nie przypadły one totalnie do gustu. Brał je dziś w dwa paluszki (znacie TEN chwyt dwupalcowy prawda?) i z miną pełna obrzydzenia oraz wymownym "yyyyy yyyyyy" na ustach wręczał mi je z nadzieją zapewne że schowam gdzieś głęboko :)

Za to lampki - dziękuję, świetne, rewelacja, git i superowe.
I można nimi machać i majtać
ha!



Najlepsze że choinka nadal stoi. Smutna, łysawa i naga.
Bez wnikania w szczegóły ;P - dopiero jutro się rozstaniemy

1 komentarz:

  1. Piszesz SUPERBLOGA o SUPERFACECIE i Jego SUPERMAMIE. To jest urocze :-)))) A gdzie jest SUPERTATA?

    OdpowiedzUsuń

Kto nas czyta