Ma jednak jedną, ale dość kluczową wadę - gubi igiełki na potęgę, a niektóre jej gałązki zamieniły się już w łyse patyczki
Dziś nadszedł kres jej żywota jako drzewka świątecznego. Po spacerkowym powrocie ze żłobka, babcinym rosołku na rozgrzanie (dziś było - 20 st C!), zabraliśmy się z Tymciem za robotę.
Tu, ostatnie pożegnanie z choinką i jej anielskimi mieszkańcami:

Tymek najchętniej zdejmował, a następnie konsumował, TE ozdóbki :)

Nawet mi się dostało pierniczkiem

Ciekawe że dzisiejszego dnia doczekały tylko te pierniczki, które wisiały .... wysoko :P
po wiszących niżej już wcześniej znajdowałam walające się tu i ówdzie wstążki :)

Muszę uczciwie przyznać że w porządki pochoinkowe zaangażowanych było nieco więcej łapek...

A propos tych łańcuchów - Tymkowi nie przypadły one totalnie do gustu. Brał je dziś w dwa paluszki (znacie TEN chwyt dwupalcowy prawda?) i z miną pełna obrzydzenia oraz wymownym "yyyyy yyyyyy" na ustach wręczał mi je z nadzieją zapewne że schowam gdzieś głęboko :)
Za to lampki - dziękuję, świetne, rewelacja, git i superowe.
I można nimi machać i majtać
ha!

Najlepsze że choinka nadal stoi. Smutna, łysawa i naga.
Bez wnikania w szczegóły ;P - dopiero jutro się rozstaniemy
Piszesz SUPERBLOGA o SUPERFACECIE i Jego SUPERMAMIE. To jest urocze :-)))) A gdzie jest SUPERTATA?
OdpowiedzUsuń