przedwczoraj wieczorem wróciłyśmy z Tolą z działki - Tymko został jeszcze tydzień z Dziadkami Ru i bratem stryjecznym Arkiem. No a my siedzieliśmy w Broku MIESIĄC... calusi lipiec i było bosko. Choć z urlopem to miało mało wspólnego :) mieliśmy trochę gości przemiłych a trochę pobyliśmy sami w naszym Ro-Ru sosie ;)
zdjęć mam mnóstwo i nawet już je nieco wczoraj przebrałam - po czym komp mi się postanowił zaktualizować i cała praca poszła...ho ho ho do lasu. Dziś zrobiłam kilka (póki co) kolaży Tolkowych i wrzucam od razu coby nie zapomnieć o nich i żeby był jakiś tu ruch bo Tymkowo zaniedbane okrutnie :(
najlepsza zabawka - kiepsko nadmuchany balonik na kółeczku ;)
W koronach wykonanych przez Tosię, Marysię i Tymka (były także do kompletu bransolety liczne)
Pierwsza .... nieeee, nie krew! To marchewka :)
A kuku ;)
Śmieszka Rysia w moim ulubionym bodziaku w jabłuszka
A to jeszcze w domu przed wyjazdem - kąpiel
I sesja podłogowa ;)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz