Tola ma już ponad 5 tygodni! Dni nam lecą jak liście jesienią, co chwilę tylko ranek-wieczór, ranek-wieczór. Niby nic się nie dzieje, niby "siedzimy w domu" ale jesteśmy strasznie zarobione! Tym bardziej że Tola robi się coraz bardziej absorbująca, domaga się uwagi i atrakcji a poza tym bardzo lubi.... ssać :) Niestety nie lubi ssać smoczków, ani nie lubi pić z butelki. Do ssania potrzebna jestem ja ;/ co jest oczywiście cudowne i wspaniałe i wzruszające ale także zajmujące mnóstwo czasu oraz unieruchamiające mnie. No ale staram się bardzo nie narzekać - bo po pierwsze tak naprawdę uwielbiam te chwile kiedy sobie tak leżymy bliziutko a po drugie....przecież właśnie za to mi płacą :D
Pogoda fatalna więc generalnie siedzimy w domu. Po kilku dniach odwilży i znośnej pogody zrobiło się wietrznie, mokro i okropnie. Żadna przyjemność spacerowanie w taką pogodę. Tola jakoś nie zgłasza sprzeciwu :)
Ponieważ Dziewczynka je - właściwie jak nie śpi to je :), czyli je sporo - to pięknie przybiera. Ostatnie wskazanie wagi pokazało 4455 gram! Czyli w 5 tygodni (od wyjścia ze szpitala) przybrała ponad 1,6kg! Imponujące, hehehe. Wczoraj przyjrzałam się Jej dokładnie i Tola zaczyna wyglądać jak dobrze odżywiony bobas ;) nóżki nabrały kształtów - nie są już patyczkami obciągniętymi zdecydowanym nadmiarem skóry :), rączki zaczynają się pomału "odkręcać", szyja powoli zanika, poliki-chomiki zahodowane. Ubranka w rozmiarze 56 przeprowadziły się do szuflady pt "za małe"... Tola z noworodka zamienia się w piękne niemowlę. I cieszę się i smucę... bo noworodki mają w sobie coś tak magicznego. Są takie schowane wewnątrz siebie, tak skrajnie bezbronne i zależne. Oczywiście Tola nadal taka jest :) ale już nie jest aż TAK bezbronna - ma świetną broń której uczy się używać do swoich (nie zawsze uczciwych:P) celów - donośny głos. Oj potrafi Księżna wrzasnąć - dyscyplinuje mamunię i tatunia i brata ;D to się nazywa władza ustawodawcza :D No i wzrok ma już taki... łapiący kontakt. I powoli zaczyna okazywać swoją radość - póki co to takie subtelne znaki, ale są :)
Tymko nadal jest wspaniałym i pomocnym bratem. Ataki nieposłuszeństwa i buntu pozostawię nieopisane. Odnotuję jedynie - dla celów archiwizacyjnych - że mają miejsce, dość licznie, dość głośno i dość wybuchowo. Za 4 lata Tola będzie miała 4 lata i być może odnajdę ten wpis i przypomnę sobie...może się pocieszę...może uspokoję - że Tymek TEŻ TAK miał :))
Dziś idziemy na wizytę do kardiologa - kontrola dziurki w serduszku - zobaczymy. Jestem dobrej myśli. Możecie trzymać kciuki!
Niedługo wrzucę trochę słitasnych foci to zobaczycie jak Tolina rośnie :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz