piątek, 2 września 2011

Gdańsk - wakacje cd...

Ostatni tydzień lipca spędziliśmy wraz z Ciociami - Izolldą i Fiszmax oraz gromadą w składzie Helena, Janka i Michałek - w Gdańsku. Udało nam się wynająć parter domu w Gdańsku Oliwie i stworzyć naszą małą mamowo-dzieciową komunę. Pogoda była kiepska :( nawet raz nie weszliśmy do morza.... ale i tak było fajnie, choć nie ukrywam że dzieciaki dały nam popalić :)

na początek sielanka - Ciocia Iza czyta bajkę na dobranoc :)


piżama party - wieczorne tańce (z serii dobij i wykończ przeciwnika, albo poczekaj aż sam się wykończy i padnie około 20.15!!!)


Port w Gdyni.... i najnajnajwiększa atrakcja - koparka wydobywająca na powierzchnię różne skarby (z zapartym tchem czekaliśmy na kufer ze złotem ale niestety naszym oczom ukazały się jedynie głazy)


trochę wiało

udaliśmy się w ekscytujący rejs piracką galerą



to piracki tatuaż :)


na statku dla odmiany nieco wiało


po męczącym rejsie najlepsze (serio serio!) spaghetti


aż strach pomyśleć co by było gdyby faktycznie ilość Tymków i Helen uległa zwielokrotnieniu.... świat mógłby tego nie przetrwać :)


jak wiadomo rycerze uwielbiają zwiedzać zoo





Tymek bał się strasznie


niech Was ten obrazek nie zmyli - my (mamy) w tym samym czasie leżałyśmy ubrane od stóp do głów (ja chyba nawet przykryta śpiworkiem)



z wizytą u Łukasza - Listopadziątka :)


załapaliśmy się na paradę otwierającą Jarmark Dominikański


i mój zdecydowanie udany zakup jarmarkowy - pamiętacie tę zabawkę Drodzy czytacze?

zaliczyliśmy też kino i Kubusia Puchatka. Się podobało. Prawie wszystkim :)

i tyle... w drodze powrotnej porzuciłam Tymka na działce, gdzie spędził z Dziadkami Ru niecały tydzień....

w następnym odcinku relacja z Wisły :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kto nas czyta