środa, 26 stycznia 2011

Wigilia 2010

Choć od wigilii A.D. 2010 minął już miesiąc, to dopiero teraz wrzucam tu kolejną fotkę z mojego wigilijnego projektu.



U nas powoli wychodzimy na prostą. Od 14. stycznia - kiedy to otworzyło się zło - ciągle choruję. To już prawie 2 tygodnie. I gdy już już myślałam że zdrowieję - przyplątało się zapalenie ucha i trwa do teraz. A od tygodnia choruje Tymek. Dziś już nie miał gorączki i mam nadzieję że w piątek nada się do przedszkola. Okropne to wirusisko - osłabiające i męczące strasznie. No ale szczęśliwie kończy się styczeń - ponoć najgorszy miesiąc w roku. I choć trudno mi w to uwierzyć ale z optymizmem i lekką nadzieją czekam na luty...że będzie lepszy. Patrząc na styczeń to wiele nie trzeba - drogi luty abyś był lepszy...

2 komentarze:

Kto nas czyta