
U nas powoli wychodzimy na prostą. Od 14. stycznia - kiedy to otworzyło się zło - ciągle choruję. To już prawie 2 tygodnie. I gdy już już myślałam że zdrowieję - przyplątało się zapalenie ucha i trwa do teraz. A od tygodnia choruje Tymek. Dziś już nie miał gorączki i mam nadzieję że w piątek nada się do przedszkola. Okropne to wirusisko - osłabiające i męczące strasznie. No ale szczęśliwie kończy się styczeń - ponoć najgorszy miesiąc w roku. I choć trudno mi w to uwierzyć ale z optymizmem i lekką nadzieją czekam na luty...że będzie lepszy. Patrząc na styczeń to wiele nie trzeba - drogi luty abyś był lepszy...
luty na pewno będzie lepszy!
OdpowiedzUsuńBędzie lepszy zobaczysz. Głowa do góry!
OdpowiedzUsuń