"Pech"
Tymko: Co lobisz ty?
Mama: sprzątam Synku
Tymko: a dlacego?
Mama: no zobacz jak tu brudno, trzeba posprzątać
Tymko: a to pech!
no pech. Tylko czemu znowu mój???
Nadeszły straszne upały. Zgodnie z ludzką naturą znowu wszyscy narzekają. Tym razem na upał ;) Ale faktem jest że sama należę do tej grupy ;) ale i cieszę się że wszyscy przebywający teraz na urlopach (tu pozdrawiamy Helenkę i Ciocię Izolldę) mają piękną pogodę i mogą w pełni korzystać z wakacji.
A za nami mnóstwo atrakcji o których nie pisałam - piknik z okazji dnia dziecka, wizyta w zoo, wyjazdy na działkę a także uroczysty piknik w żłobku...tak tak, zbliża się koniec naszego żłobkowego życia. Nadrobię to niebawem! A dziś chciałam napisać że za nami nasze pierwsze krótkie rozstanie kiedy to ja wyjechałam a nie Tymko ;) W środę o 5 rano wyruszyłam do Olsztyna na dwudniowe szkolenie. Szkolenie jak szkolenie, Olsztyn jak Olsztyn (brzydki niestety) ale akurat tak się złożyło że w środę i czwartek z powodu zagrożenia powodziowego zamknięto nam żłobek ;( To bardzo skomplikowało domową sytuację i wprowadziło kolejny element stresujący. No ale jakoś się udało - w środę z Tymkiem został Tata, a właściwie to nie został tylko pojechali do Dziadka S na działkę. A w czwartek Tymko spędził dzień z Babcią L. Gdy po Niego przyjechałam, stęskniona i zmęczona, Tymko szybko się ze mną przywitał i... wrócił do zabawy i w ogóle to nie chciał wracać do domu ;) to dobrze!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz