
Od naszego powrotu minął już tydzień a tu relacja do końca nie zdana, torby nie do końca rozpakowane, pranie wciąż w toku...
Cudny ten las nadbrzeżny...taki inny. Jak z filmu, o elfach albo o Tomblibusiach :)
I co ważne - patyków wybór wielki!

Mieliśmy tam niezły survival ;) oto przeprawa przez rwący (:P) potok - Wujo Miś musiał asekurować: jedną ciężarną, jedno mocno nieletnie dziecko i jedną matkę nieletniego dziecka. W tym czase Tata Q zbierał materał dowodowy ;))


Tymek przeżywa moment uniesienia

Igraszki z Ulubionym Wujkiem

Codzienna (hmmm) porcja....yyyy.....witamin?

I to co Tymki lubią najbardziej. Szybkie fury (bo w Ustce przy spacerniaku jest taki plac a na nim 284 rózne automaty - Tymek siedział na K>A>Ż>D>Y>M - więcej już tam nie zawitaliśmy - ciekawe? czemu?? generalnie nie polecam)

A przy okazji bycia w okolicy - wspominałam już że byliśmy w Słupsku z wizytą u naszych trabantowych znajomych - P. i D. Wujki poza trabantami mają także m.in. barkasy.

Ładne?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz