piątek, 18 września 2009

Tymko muzykant

Nadal w domu... kaszel nie chce sobie iść :( nie odnotowałam praktycznie żadnej poprawy! ;( już sama nie wiem, niby dziecię w humorze i apetyt ma i o! - tu jest lepiej - nie gorączkuje, ale kaszel nadal okrutny ;(

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Muzyka jest dla Tymka ważna. Co prawda wyrodna matka do dziś (!) nie wystawiała dziecka na kojące i rozwijające działanie Mozarta, Bacha ani innych Wielkich, ale Tymka ewidentnie do muzyki ciągnie. Lubi tańczyć, śmiesznie sobie podryguje i kiwa się i na stojąco czy siedząco wyraża się w muzie. Ostatnio sobie podśpiewuje, i to nie byle dziecięce dźwięki - dziś pięknie śpiewał o Mamie i Tacie! O ciągu do instrumentów wszelkich pisałam już w opowieści z niedawnego przyjęcia weselnego. Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem podarowania Tymkowi jakiegoś instrumentu - wybór padł na cymbałki, ponieważ to instrument w miarę.... znośny i mało uciążliwy dla (przypadkowego) słuchacza ;) marzyłam o drewnianych, ale wczoraj w ręce wpadły mi w realu zwykłe metalowe cymbałki 0 takie najzwyklejsze na świecie, bez bajerów, rowerów i odgłosów zwierzątek. Ufffff. Dziś cymbałki zostały wręczone i Panicz się zachwycił!. Grał na nich prawie cały dzień! Grał na nich sobą, mną, Tatą, pieskiem (swoim ukochanym AU!-AU!), pałeczkami, rączkami, nawet kotem-Lufą próbował, ale Sierść nie była dziś w nastroju...


Oto moje cymbałki!

Mam pałeczki i nie zawaham się ich użyć!


a tak gram, parim pam pam




Oprócz grania, czytania książeczek, oglądania bajek robimy też inne fajne (?) rzeczy, np

z góry przepraszam Cię Synku, nie mogłam się powstrzymać ;D dodam jedynie że pomysłodawca tej fryzury to nie ja ;P


pięknie uczesani plastelinujemy, lepimy KUKI (kulki) i kroimy wałeczki


coś dla prawdziwych twardzieli - fasolka szparagowa!




w następnym donosie będzie coś o jeszcze jednym Tymkowym nowym nabytku. I to nie byle jakim! Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kto nas czyta