~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Muzyka jest dla Tymka ważna. Co prawda wyrodna matka do dziś (!) nie wystawiała dziecka na kojące i rozwijające działanie Mozarta, Bacha ani innych Wielkich, ale Tymka ewidentnie do muzyki ciągnie. Lubi tańczyć, śmiesznie sobie podryguje i kiwa się i na stojąco czy siedząco wyraża się w muzie. Ostatnio sobie podśpiewuje, i to nie byle dziecięce dźwięki - dziś pięknie śpiewał o Mamie i Tacie! O ciągu do instrumentów wszelkich pisałam już w opowieści z niedawnego przyjęcia weselnego. Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem podarowania Tymkowi jakiegoś instrumentu - wybór padł na cymbałki, ponieważ to instrument w miarę.... znośny i mało uciążliwy dla (przypadkowego) słuchacza ;) marzyłam o drewnianych, ale wczoraj w ręce wpadły mi w realu zwykłe metalowe cymbałki 0 takie najzwyklejsze na świecie, bez bajerów, rowerów i odgłosów zwierzątek. Ufffff. Dziś cymbałki zostały wręczone i Panicz się zachwycił!. Grał na nich prawie cały dzień! Grał na nich sobą, mną, Tatą, pieskiem (swoim ukochanym AU!-AU!), pałeczkami, rączkami, nawet kotem-Lufą próbował, ale Sierść nie była dziś w nastroju...
Oto moje cymbałki!

Mam pałeczki i nie zawaham się ich użyć!

a tak gram, parim pam pam
Oprócz grania, czytania książeczek, oglądania bajek robimy też inne fajne (?) rzeczy, np
z góry przepraszam Cię Synku, nie mogłam się powstrzymać ;D dodam jedynie że pomysłodawca tej fryzury to nie ja ;P

pięknie uczesani plastelinujemy, lepimy KUKI (kulki) i kroimy wałeczki

coś dla prawdziwych twardzieli - fasolka szparagowa!


w następnym donosie będzie coś o jeszcze jednym Tymkowym nowym nabytku. I to nie byle jakim! Do następnego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz