wtorek, 7 kwietnia 2009

Pa, Ciociu!



Ostatnie dni mieliśmy wypełnione po brzegi. Dobra bywała za krótka, czasu na wpisy brakowało, ale dziś chwilka oddechu i spieszę z donosami. Zacznę od tych najnajnajważniejszych i najzaleglejszych, czyli napiszę o naszej wielkiej stracie ;(((

Ciocia G. poleciała sobie ;(
Poleciała za wielką wodę, na drugi koniec świata. Poleciała daleko, dwoma samolotami. Poleciała na długo... Poleciała... po prostu spakowała, wsiadła i frruuuuuuuuu już Jej nie ma tu :(
smutne to dla nas bardzo ;(

Ciocia G. to jedna z najulubieńszych Tymkowych Cioć. Cudowna, zawsze wesoła, uśmiechnięta, pomocna, no po prostu cud-miód a nie kobieta ;P

Ciocia G. poleciała do swojego raju-na ziemi, żyć, pracować, czerpać garściami, ułożyć sobie życie na nowo. Kochana! Oby Twój "american dream" się spełnił... a nawet jeszcze więcej! I nie zapomnij o nas :)

Jakże zazdroszczę Ludziom odwagi w realizacji marzeń... dajcie mi jej trochę! A może trzeba po prostu do tego wszystkiego dojrzeć? Powoli układa mi się w głowie, tworzę nową hierarchię wartości - proces rozpoczął się wraz z pojawieniem się na tym świecie Pewnego Małego Ludzia, konsekwencji (procesu) jest już wiele, ale to jeszcze nie koniec. Wciąż są sprawy które przewalam w swojej głowie i nie wiem co z tego wszystkiego wyniknie ;) Oby samo dobro :D, he

Wraz z Tymkiem żegnaliśmy Ciocię G zarówno w mojej ex-pracy (zdjęcia robiła E.M.):

obowiązkowy pożegnalny torcik:

wspólna fotka

jak i u nas w domku (niespełna 48 h przed wylotem)


Tymek bardzo przeżył pożegnanie z Ciocią G. - pojawiły się u Niego pewne niepokojące bardzo symptomy...






Tato, polej jeszcze!

Ciociu, wypiłem Twoje zdrówko!


Tęsknimy.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kto nas czyta