środa, 29 kwietnia 2009

obiadki u Dziadków Ru.

Jestem właśnie w pracy ;) ale mam okienko i wrzucam szybko krótką opowiastkę o naszych obiadkach (niedzielnych) u Dziadków Ru.

W sezonie nie-działkowym, skorelowanym z sezonem grzewczym, z sezonem ciemności, zimna i błota pośniegowego, większość niedziel spędzamy częściowo u Dziadków Ru. - na niedzielnym rodzinnym obiedzie.

Wyprawa to nie lada, wymaga nieco logistyki, gdyż podróż do Dziadków wypada idealnie w czasie normalnej drzemki Tymka. Ale jakoś sobie radzimy ;))

U dziadków spędzamy zwykle ok 3-4h. Jest to czas uciech nie tylko dla podniebienia i żołądka, ale także uciech towarzyskich i zabawowych - głównie najmłodszego pokolenia.

Na obiad do Dziadków przyjeżdżają też Wujostwo Tymkowe z Arkiem, aktualnie niespełna 3 letnim. Oczywistą konsekwencją spotkania Chłopaków jest - zwłaszcza ostatnio, gdy Tymek już osiągnął odpowiedni "poziom" - ogólne szaleństwo ;)

oto krótka fotorelacja z ostatniej niedzieli - z pominięciem etapu jedzenia obiadu, bo ja się je obiad to każdy wie ;)

idziemy do auta!



Po obiedzie czas na szoł

Babcia ma fajne bursztyny!



Ooooooo, jaka kierownica!


Dokąd mam jechać?


Strasznie tu brudno!


Gotujemy....


Poza tym Chłopcy - bawili się ciuchcią, wozem strażackim, autkiem, jedli pomarańcze, winogrona (samogon) itepe itede...

Niewykluczone że był to ostatni obiad w sezonie zimowym 2008/2009. Pogoda już piękna i wiosenna i chyba najwyższa pora rozpocząć wyprawy działkowe! Obiad na działce smakuje dużo lepiej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kto nas czyta