wczoraj było całkiem znośnie - krostek niewiele, zbytnio nie dokuczały, Tymek długo spał w ciągu dnia, był osłabiony i czasem cieplejszy - no, w końcu chory, ale tragedii nie było
dziś gorzej - marudzi, słaby, krostek znacznie przybyło (ale wciąż nie ma ich jakoś strasznie dużo), swędzą. Dużo ma na głowinie i w buzi i te są najgorsze ;( Tymek cieplutki, poszedł spać o 11 i wciąż śpi, no a ja mam chwilkę żeby tu skrobnąć. Zrobiłam mu dziś kilka fotek, ale wygląda na nich tak żałośnie i smutno że postanowiłam nie wrzucać ich tu, pomimo że krwiożercze Ciotki się domagają ;P i problem nie w tym że jest cały w fioletowe plamy ale jest na tych zdjęciach zwyczajnie nieszczęśliwy i zmęczony. Jeśli uda mi się zrobić korzystniejszą sesję to może się skuszę :)
Z okazji naszego aresztu domowego postanowiliśmy z Q jakoś umilić Tymkowi (i mnie!) ten czas oraz wykorzystać go praktycznie. Od pewnego czasu nosiliśmy się z zamiarem kupienia Tymkowi dorosłego łóżka. Ponieważ Tymek śpi z nami na materacu, łóżeczka pozbyliśmy się już dawno - jako zbędnego mebla, zbieracza kurzu i prowodyra bajzlu. A że Tymek coraz lepiej przesypia noce, często budzi się nie z własnej potrzeby tylko budzony przez nas - np. gdy przekładamy go kiedy idziemy spać, pomyślałam że może spróbujemy oddzielnego spania. No i stąd pomysł i potrzeba zakupu.
Zatem Q wczoraj pojechał do Ikei i zanabył upatrzone łóżeczko. Potem do sklepu z materacami po materacyk do kompletu (bo te z Ikei jakieś siakieś niefajne i drogie). Nooooo! A potem wieczorne szaleństwo! Ależ się Tymuś cieszył! Oczywiście nie cieszył się z łóżeczka jako takiego ;) , ale te kartony, kolorowe deski, śrubki, deseczki, śrubokręty! WOOOOOW! Akcja "łóżeczko" była wspaniała, radosna i oczywiście zakończona sukcesem ;)
oto "skromna" fotorelacja
Rany, ile roboty!

Eeeee, Tato, nie rób wiochy! Schowaj tę instrukcję! Obserwują nas!

A więc to jest kotek...

Dobra Tato, ogarniam dechę!

Ale fajnieeee!

Mamo, potrzymałabyś a nie tylko ciągle tym fleszem po oczach, wiesz...

Stoi!

No przecież muszę po Ojcu podokręcać bo chłopina siły nie ma!

Bez komentarza!

Hmmm a te druty po co?
Równo deseczki! Równo! Żeby mi się wygodnie spało!
O, o!

A na koniec...Tymek sadysta. (biedny kotek)

Łózio stanęło o 21 w naszej sypialni. Pora to straszna i późno było, dziecię zmęczone ale zadowolone. Usnął wczoraj w nowym, własnym łóżku! Było mu co prawda nieco ciasno, bo Tata się rozpychał... (dobrą wiadomością jest że łóżeczko pozytywnie przeszło testy obciążeniowe). Po 2 w nocy, gdy się obudził na cyca, wzięłam go do nas i spał z nami do rana. Spokojnie. Przyjdzie czas kiedy będzie spał sam do rana....kiedyś. Na razie to początki, poza tym Tymek jest chory i często się przebudzał zeszłej nocy. Biedulek mój. Ech, musimy przeżyć te kilka dni...
Zatem śpimy osobno ale zarazem razem, bo póki co nasz materac nadal w Tymkowym pokoju. Jest szansa że jeszcze w tym roku doczekamy się naszej sypialni ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz