A za nami pierwszy wiosenny weekend. Słońce było mi bardzo potrzebne - po tygodniu siedzenia w domu z Tolą i duetem Tymek+zapalenie oskrzeli - byłam przeszczęśliwa że pogoda ładna i mogliśmy wyjść i się przewietrzyć nieco :) Na życzenie Tymka poganaliśmy na nasz plac zabaw - niestety (albo i stety) okazało się że woda stoi, po kostki :)
Placozabawowa kra :)
Jedyna dostępna suchą stopą zabawka. Konik został wybiegany, nakarmiony i napojony.
A tu już z domowych pieleszy - oto przykład gdy organizmy 2 różnych gatunków zajmują tę samą niszę ekologiczną - chwilowo możemy jeszcze mówić o zależności międzygatunkowej typu obojętnego, czyli o neutralizmie. Przewiduję jednak, że niebawem interakcja ta zacznie nabierać nieco bardziej krwawego charakteru.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz