czwartek, 4 lutego 2010

Yeti?

Och wspaniale nam dopisuje zima w tym sezonie. Śnieg leży już ponad miesiąc! Non stop. I to nie jakieś tam nędzne śniegowe popłuczyny tylko porządna warstwa, wciąż uzupełniana świeżymi opadami. Nie ukrywam że jako kierowcę i pracownika muszącego codziennie przebijać się przez zaspy - nowe dostawy białego puchu nieco mnie drażnią. Delikatnie mówiąc. Zawodowo nazywam śnieg ścierwem i wcale nie darzę go sympatią. Ale jako mamę Tymka, lubiącego tarzanie się w śniegu, brnięcie po kolana, bęcanie (oooo! bęc!) pupą w zaspę, formującego kulki (śniegowe) i korzystającego z uroków sanek, śnieg mile uspokaja, odświeża i raduje, bo zapewnia rozrywkę młodocianemu.

To pamiątkowe zdjęcie z naszej pierwszej w tym sezonie wyprawy na sanki - mina nietęga bo i buzia nieprzywykła jeszcze do kontaktu z tym białym czymś i zimnym na dodatek. Grudzień'09


A tu już tegoroczne sankowe swawole. TAAAK, chodzimy czasem z całym naszym sankowym wyposażeniem - czyli sań sztuk 2. To daje wiele możliwości naszej trójce jeśli chodzi o zjeżdżanie, ciągnięcie, pchanie i spadanie z sanek ;)


Zjechać to pikuś, potem trzeba się wdrapać pod górkę


Tymek robi ogon orła


Można i tak


Mamy pod blokiem duży trawnik. A na tym trawniku jest dużo bielusieńkiego śniegu. A dokładniej wczoraj była dostawa i to właśnie my mieliśmy przyjemność tarzać się w nim, takim mięciutkim i nieudeptanym przez nikogo wcześniej.





A dla koneserów mocnych wrażeń i obróconych obrazów - film "z górki na pazurki". W roli głównej górka i Tymek.... niebawem Oskary. Głosujcie!




A po męczących zimowych zabawach, czas na coś rozgrzewającego i uzupełniającego ubytki kaloryczne. Gorąca czekolada ;D Mniamiii


2 komentarze:

  1. Tylko pozazdrościć pozytywnego podejścia do śniegu! Tymek jest świetny w tym tarzaniu się :) A Helena codziennie w drodze do przedszkola powtarza jak mantrę: "Nie lubię, śniegu, nie lubię śniegu".

    OdpowiedzUsuń
  2. Szaleństwo na 2 pary sanek - to jest to!!!
    My mamy na razie jedne ale za to juz prawie wszystkim udało sie Julkę z tych sanek w snieg wywalic ;-) ale ona twarda jest i nadal go lubi (snieg znaczy sie) zupełnie jak mama ;-)

    OdpowiedzUsuń

Kto nas czyta