może kiedyś znowu....
polecam wszystkim! jednak co wchłanianie wiedzy to wchłanianie! człowiek czuje że się rozwija a nie zwija
no ale... wrócili z działki, zadowoleni, brudni i stęsknieni....hmmm.....no prawie...
Czego spodziewała się Mamcia po powrocie stęsknionego Synka do domu po ponad 30h rozłąki? No czego??? Oczywiście że spodziewałam się wybuchu szczęścia na buzialu, rzutu w ramiona, wyprzytulania i zacałowania... ale rzeczywistość okazała się okrutna, a nawet jeszcze okrutniejsza. Dziecię po wkroczeniu do domu rzuciło w moją stronę 1 (słownie JEDNYM) uśmiechem, a następnie wykonało gest ręką pokazując kierunek "do salonu!" i krzyknęło hasło które po przetłumaczeniu na polski brzmi - BAJKA! następnie upewniwszy się że za Nim podążam pobiegł do dużego pokoju, wyciągnął zza kanapy głośniki, podłączył do lapka-szczepana, przywlókł fotelik i już był gotowy by oddać się przyjemności obcowania... nie, nie z Mamcią.... z super bohaterami Dobranocnego Ogrodu. Zaczynam przeklinać ten dzień w którym wpadł mi do głowy pomysł żeby zapodać Tymkowi seansik... na szczęście poza klasycznymi 30 (!) minutowymi odcinkami mam tez jeden krótki (trailer) i to jest nasz awaryjny odcinek na sytuacje kiedy On chce oglądać a mi to "nie pasi"
tak oto przegrałam z Makka Paką, Iggy Piglem, Upsi Daisy, Tomblibusiami i resztą dobranocnoogrodowej menażerii...
Trzyma w napięciu

Proszę nie fotografować!

Na szczęście potem spędziliśmy uroczy wieczór na rodzicowym materacu przytulając się, łaskocząc, chichrając, czytając książeczki i układając zwierzątkowe puzzle które Tymus dostał wczoraj od Janki.... ale o tym mam nadzieję następnym razem jak uzupełni się moja galeria zdjęć z wczorajszego spotkania :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz